Shops 1st Try - relacja Zosi
1St Try Shops relacja Zosi

Czy zastanawialiście się kiedyś jak wyglądałby wasz raj? Pewnie każdemu z was przeszła przez głowę taka myśl. Mi też, i to nie raz. Co więcej, to wszystko się w końcu zmaterializowało i tydzień temu naprawdę tam byłam. Byłam w snowboardowym raju.

Na początku każdego roku organizowany jest w Austrii event Shop’s 1st Try, na którym sklepy z całej europy mogą przetestować “sprzęt z przyszłości”, czyli to, co pojawi się w przyszłym sezonie. Zaczynając od desek, przez wiązania, buty, gogle, kaski, ubrania, aż po wkładki do butów. Oczywiście nie mogło nas tam zabraknąć. Dla reszty ekipy nie był to pierwszy taki wyjazd, natomiast dla mnie zupełna nowość. First 1st Try. Kilka dni wcześniej przygotowałam sobie całą listę rzeczy, które chciałabym przetestować. Byłam pewna, że dzięki temu wszystko pójdzie sprawnie. No właśnie, byłam pewna aż do momentu, kiedy tam weszłam. Z chwilą przekroczenia bram eventu, cały plan legł w gruzach. Czułam się zupełnie jak dziecko w sklepie z zabawkami. Multum stoisk przeróżnych firm snowboardowych, a na każdym z nich cała masa sprzętu, który mogę po prostu wziąć i sobie pojeździć. Jak dla mnie - sytuacja idealna. 

Kiedy troszeczkę ochłonęłam i przestałam skakać ze szczęścia, poszłam wreszcie wybrać set numer 1. Pierwszy dzień powitał nas świeżym śniegiem, więc jako prawdziwi Powder Rangers, zdecydowaliśmy się zrobić dzień freeride’owy. A gdyby emocji było za mało, to jeszcze udało nam się spotkać z Jeremym Jones’em. Tak tak, właśnie z nim! Mówiłam Wam, to jest snowboardowy raj. Tego dnia przetestowałam 3 różne dechy i wiązania. Można powiedzieć, że wiązań nawet 4 pary, bo omyłkowo na mojej desce znalazły się ich dwa różne modele. Na więcej nie miałam już siły, ponieważ na zakończenie wybraliśmy zjazd tak bardzo poza trasą, że aż schodziliśmy strumieniem. Na szczęście wszystko się udało i trafiliśmy w końcu do bazy. Po krótkim odpoczynku pojechaliśmy na wspólny obiad i podwójne afterparty - jedno było spokojniejsze, gdzie można zwiedzić różne stoiska i porozmawiać z ludźmi z różnych zakątków Europy i świata, a drugie zdecydowanie bardziej imprezowe. First Try to nie tylko testy w ciągu dnia, ale impreza od rana do wieczora! 

Kolejnego dnia skupiłam się na deskach all-moutain i parkowych. Tym razem przemierzałam trasy sama i muszę przyznać, że szło mi to całkiem sprawnie. Kilka szybkich zjazdów, potem zmiana - i tak w kółko. Jest to na swój sposób męczące, ale to bardzo przyjemne zmęczenie. 

W końcu nadszedł ostatni, trzeci dzień, który był mieszanką różnego sprzętu. Świadomość tego, że za kilka godzin musimy ruszać z powrotem do Warszawy spowodowała małą panikę. Chciałam przetestować wszystko, na czym najbardziej mi zależało, a czas powoli się kończył. Na szczęście - udało się. Co więcej, dałam radę jeszcze raz przejechać się na moim ulubionym secie. Chcecie wiedzieć co to było? Teraz Wam nie zdradzę, ale już niedługo dowiecie się wszystkiego z naszego kanału na YT.

 

 

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl